Zaburzenia osobowości - wiązka A

osobowość paranoiczna

Wg ICD-10 (Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób):

- najbardziej widoczna cecha to długotrwały brak zaufania oraz podejrzliwość wobec innych ludzi (inni wykorzystują, ranią lub oszukują)
- wrażliwość na niepowodzenia i odrzucenie
- tendencja długotrwałego przeżywania przykrości
- podejrzliwość, ujmowanie obojętnych działań otoczenia jako wrogich lub pogardliwych
- sztywne poczucie własnych praw
- podejrzenia dotyczące wierności (partnerów i przyjaciół)
- przecenianie własnego znaczenia
- pochłonięcie wyjaśnieniami wydarzeń

Zaburzenie osobowości, w którym występuje chłód emocjonalny, wycofywanie się z kontaktów z innymi, wrogość, nadmierna podejrzliwość, nadmierna wrażliwość na lekceważenie i krytykę, niezdolność do wybaczania urazy.

Osoby chore na paranoiczne zaburzenie osobowości nie wiedzą, co to zaufanie. Wszystko co mówią inni dla nich ma drugie dno. Czarne nie jest czarne, a białe nie jest białe. Nie wspominając o dobrych intencjach innych w stosunku do osoby chorej. Dla paranoików jest to nierealne, by ktokolwiek mógł mieć dobre intencje w stosunku do innych. Świat dla nich to pole bitwy, a ludzie to potencjalni wrogowie. Mało tego, przyjaciele, znajomi, rodzina czy nawet partner życiowy nie mają taryfy ulgowej i tym samym nie zasługują na pełne zaufanie. Bo każdy może dopuścić się zdrady, czy czynów, które mogą godzić w interes jednostki chorej! A wtedy koniec! Paranoicy nie zapominają wyrządzonych im krzywd! I nie muszą to być wielkie przewinienia. Wystarczy, że ktoś nie dotrzyma słowa, czy przez przypadek sprawi, że paranoik poczuje się skrzywdzony, bądź oszukany - wtedy łatwo narazić się mu na prawie dozgonny gniew i odrzucenie. Ponad to pacjenci cierpiący na paranoiczne zaburzenie osobowości są zazwyczaj skryci. Nie lubią się zwierzać ze swoich problemów, ani przemyśleń czy nawet w ogóle nie lubią mówić o swoim życiu prywatnym w obawie przed wykorzystaniem tych informacji przeciwko nim samym.

To wszystko dla niektórych ludzi, którzy nie mają wielkiej wiedzy na temat tego zaburzenia, może wydawać się śmieszne. Ale wyobraźmy sobie taką sytuację.

Mamy osobę chorą na paranoiczne zaburzenie osobowości. Ta osoba mieszka z rodzicami i z babcią. Pewnego dnia babcia, jak to babcia, opowiada z przejęciem historię jak to w nocy widziała, że do osiemnastoletniej córki sąsiadów przez okno wchodził jakiś chłopak. Dla zdrowych ludzi jasnym jest kto i w jakim celu wchodził przez to okno. Prawdopodobnie większość żartowałaby z widzianej sytuacji. Jednak nie paranoik. Osoba chora w takiej sytuacji węszy podstęp. Uważa, że to co widziała Babcia może być bardzo niebezpieczne i może doprowadzić do tragedii. W obawie przed niebezpieczeństwem paranoik może nawet zamontować w swoim domu kraty w oknach, bo będzie przekonany, że chłopak, który był u sąsiadów, na pewno jest niebezpiecznym typem. Mało tego, osoba chora może iść do sąsiadów i poinformować ich o niebezpieczeństwie. I teraz doszliśmy do bardzo ważnej kwestii. Ojciec sąsiadki dowiedziawszy się o nocnych odwiedzinach u córki może wpaść w szał. Może zacząć pilnować córkę, może przestać jej ufać i nawet zacząć śledzić. Ale w takiej sytuacji nie możemy powiedzieć, że Ojciec zachorował na paranoiczne zaburzenie osobowości. Dlaczego? Ponieważ strata zaufania do bliskiej osoby oraz brak wiary w czyste i dobre intencje innych są skutkiem pewnej sytuacji. I mimo że objawy przypominają objawy paranoicznego zaburzenia osobowości to nimi nie są, gdyż to zaburzenie jak każde inne zaburzenie osobowości musi mieć początki w dzieciństwie czy wczesnych latach młodości. A ojciec nastolatki raczej dzieckiem nie jest skoro ma osiemnastoletnią córkę (KS).

osobowość schizotypowa

  • powszechna, ok. 3 proc. ludzi, częściej mężczyźni;
  • długotrwała dziwaczność myślenia (przejawia się podejrzliwymi lub paranoidalnymi przemyśleniami, że są obiektem uwagi innych – nazywa się to ideą odniesienia lub myślami ksobnymi),
  • dziwaczność postrzegania, komunikowania się i zachowania (częste zbaczanie z tematu, dygresje, brak przejrzystości),
  • dziwaczność tę można dostrzec, ale nie jest tak duża jak przy schizofrenii. Martin Seligman pisze, że to jakby łagodniejsza schizofrenia; te „szczęśliwe schizotypy” są dobrze przystosowane do środowiska, nie tracą kontaktu z rzeczywistością i pozostają świadomi siebie i tego, gdzie są. Brakuje im jednak przyjaciół i osób zaufanych, a w sytuacjach społecznych odczuwają niepokój (KK).

Każdy z nas ma jakąś grupę znajomych, krewnych czy przyjaciół, w której jakaś osoba się wyróżnia od innych. Czy to ubiorem, czy sposobem bycia, myślenia. Każdy z nas jest przecież wyjątkowy. Ale co jeśli dana oryginalna osoba oprócz bycia standardowo oryginalną jest zupełnie specyficzna? Mianowicie: mówi bardzo drobiazgowo na każdy temat, bądź rzuca same ogólniki. Albo w każdym zdaniu używa przeróżnych metafor, a jej wypowiedzi zazwyczaj trwają dobrą chwilę. Jest wycofana z relacji społecznych sprawiając wrażenie jakby się ich po prostu bała i raczej nie ma wielu znajomych - raczej utrzymuje kontakt tylko z bliskimi krewnymi. Ponad to możemy usłyszeć od niej historie rodem z science fiction, a każdy przesąd nabiera charakteru wyników badań naukowych. Oprócz wiary w przesądy, możemy od takiej osoby usłyszeć trochę na temat Nostradamusa bądź wróżbity Macieja oraz posłuchać sprawozdania z ich przeżyć mistycznych. Już nie mówiąc o tym, że taka osoba widzi więcej niż przeciętny Kowalski. I nie mówimy tutaj o naszych babciach które zazwyczaj wiedzą więcej niż nam się wydaje. Mówimy tutaj o ludziach w sile wieku, którzy od zawsze byli specyficzni. I nie koniecznie muszą wyglądać jak Gandalf Szary z Władcy Pierścienia. Nie muszą wykazywać także wszystkich wymienionych powyżej objawów, ale przynajmniej spełniają 5 z nich i są one obecne w życiu takiej osoby od dzieciństwa czy wczesnych lat młodości. W takim wypadku mamy do czynienia z osobą chorą na schizotypowe zaburzenie osobowości.

Jak wesprzeć osoby chore na schizotypowe zaburzenie osobowości?

Takie osoby oprócz swoich ekscentrycznych wypowiedzi i sposobu myślenia są bardzo nieufne. Ciężko im wejść w głębsze relacje z innymi ponieważ z jednej strony tego chcą z z drugiej strony bardzo się ich obawiają. Tak samo odczuwają lęk przed dezaprobatą społeczną i po prostu przed niepowodzeniami. Mimo wiary w przesądy i czy przeróżnych wizjonerów, takie osoby cechują się dużą podejrzliwością oraz można rzec są przewrażliwione na swoim punkcie. Jednak mimo tej wrażliwości na swoim punkcie nie dążą do tego, by dominować nad innym, czy przewodzić komukolwiek. Zazwyczaj wykonują prace na stanowisku poniżej swoich możliwości. 

Terapia i leczenie jest sprawą indywidualną dla każdego pacjenta. Stąd nie ma ogólnych wytycznych jak można leczyć dane zaburzenie. Osobom bliskim poleca się uczęszczanie na spotkania grupy wsparcia dotyczącej owego zaburzenia (KS).

 

osobowość schizoidalna

  • chłód emocjonalny: nieumiejętność wyrażania ciepłych emocji, ale też złości
  • brak przyjemności z kontaktów i bliskich relacji z innymi ludźmi,
  • samotna aktywność,
  • niewielkie zainteresowanie kontaktami seksualnymi,
  • obojętność w reakcji na pochwałę czy krytykę,

Na pewno każdy z nas ma w gronie przyjaciół, rodziny czy bliskich osobę, która wydaje się być zamknięta w sobie. Jednak fajnie jest z taką osobą porozmawiać o życiu, poradzić się w istotnych dla nas sprawach, czy po prostu pożartować. Nie ma nic złego w tym, że niektórzy po prostu zachowują pewien dystans do innych i do życia. Co jeśli spotykamy osobę, która oprócz dystansu do innych wcale nie chce wchodzić w głębsze relacje z innymi? Jeśli nie reaguje na krytykę, a pochwały są dla niej zupełnie obojętne. Przyjaciele, znajomi nie zajmują żadnego ważnego miejsca w jej życiu o ile w ogóle takowych posiada. W rozmowie z innymi osoba nie przejawia żadnych emocji. Czy to śmiech, czy złość - raczej nie mamy szansy na jakikolwiek przejaw emocji w kontaktach z nią. Mało tego, taka osoba sprawia wrażenie jakby nic jej nie cieszyło, ani nic nie było w stanie wyprowadzić ją z równowagi. Oprócz tego ona sama nie dąży do jakichkolwiek przyjemności można rzecz, że wręcz ich unika. Trzeba zaznaczyć, że dana osoba nie stała się taka zamknięta i niedostępna w wyniku przeżycia jakiś ciężkich doświadczeń życiowych, czy urazu, wypadku. Po prostu, jest taka od dzieciństwa bądź wczesnych lat młodości. W takim wypadku mamy do czynienia z jednostką chorą na schizoidalne zaburzenie osobowości.

Nie byłoby w tym nic strasznego gdyby nie to, że osoby cierpiące na to zaburzenie tylko z pozoru nie pragną bliskości i kontaktów z innymi. W głębi duszy chcą Tworzyć relację z innymi, ale boją się utraty własnego ja. Tego, że jakikolwiek związek pochłonie ich a druga, osoba całkowicie zagarnie ich niezależność, bezpieczeństwo i autonomię.

I co teraz? Jak bliscy mogą takiej osobie pomóc? Jak ją wesprzeć? 

Przede wszystkim takiej osobie nie możemy się narzucać. Nie powinniśmy próbować organizować jej czasu, ani w jakiś sposób podejmować za nią ważnych życiowych decyzji. Jak już wcześniej wspomnieliśmy, takie osoby mają wielkie obawy przed utratą własnego "ja". Z jednej strony chciałyby stworzyć głębsze relacje z innymi, stworzyć związki partnerskie. Jednak wiąże się to dla nich z ogromnym strachem i wieloma obawami. 

Takie osoby bardzo często - jeśli angażują się w jakiś związek - to tylko od strony fizycznej. Potrafią oddzielić seks od uczuć, co dla ich partnerów może być całkiem niezrozumiałe. Ponad to, jeśli partner będzie nalegał na jakiekolwiek ustępstwa, uzyska zupełnie odwrotny efekt: może ona całkiem się wycofać z relacji.

W kontaktach trzeba być cierpliwym i przede wszystkim otwartym. Bliscy powinni zapewnić takiej osobie całkowitą akceptację, a jednocześnie delikatnie i nienachalnie pokazywać jej, że nie musi obawiać się utraty własnej autonomii i że zaangażowanie emocjonalne, czy to w związku partnerskim czy też między krewnymi, czy przyjaciółmi nie oznacza rezygnacji z siebie.

Oczywiście nie popadajmy w paranoję. Jeśli partner, czy bliscy będą mieli ochotę zorganizować takiej osobie niespodziankę np. podróż dookoła świata, to niech śmiało realizują ten projekt! Oczywiście z zachowaniem pewnego umiaru: czyli mówimy odpowiednio wcześnie o pomyśle i przedstawiamy wstępny plan. Wtedy jednostka chorobowa mimo tego, że ktoś inny chce decydować o sposobie spędzenia wakacji, raczej się ucieszy, ponieważ ma jakiś wpływ na organizację wyjazdu oraz zawsze ma możliwość powiedzieć "nie zgadzam się" zanim zostaną zakupione bilety lotnicze. (KS)